W gastronomii nazwa potrafi mieć większą wartość niż piec konwekcyjny i całe zaplecze razem wzięte. To ona buduje rozpoznawalność, przyciąga klientów, działa w social mediach i decyduje o tym, czy ktoś wpisze Twoją restaurację w Google. Problem zaczyna się wtedy, gdy nazwa jest zbyt podobna do innej, ktoś ją „podkrada”, albo pojawia się konflikt o to, kto ma do niej prawo.
Temat znaków towarowych w gastronomii jest szczególnie wrażliwy, bo branża działa szybko, często lokalnie, ale pod presją marketingu i trendów. A to mieszanka, która sprzyja sporom.
W tym artykule pokazuję, jak myśleć o ochronie nazwy w gastronomii na przykładzie marki „Greco” – czyli przypadku, który świetnie obrazuje typowe ryzyka: podobieństwo nazw, skojarzenia z kuchnią narodową oraz możliwe kolizje z wcześniej istniejącymi oznaczeniami.
Znaki towarowe w gastronomii – dlaczego to temat, który wraca jak bumerang?
W praktyce właściciele lokali najczęściej interesują się znakami towarowymi dopiero wtedy, gdy:
-
ktoś otwiera restaurację pod bardzo podobną nazwą,
-
social media lub wizytówka Google są mylone z inną firmą,
-
pojawia się pismo z wezwaniem do zaniechania używania nazwy,
-
planowana jest franczyza lub ekspansja na inne miasto.
Wtedy okazuje się, że „nazwę mamy od lat” nie zawsze wystarcza, aby wygrać spór. W prawie własności przemysłowej liczą się konkrety: rejestracja, zakres ochrony i pierwszeństwo.
Czym jest znak towarowy i co można nim chronić w restauracji?
Znak towarowy to oznaczenie, które pozwala odróżniać usługi lub towary jednej firmy od drugiej. W gastronomii najczęściej chroni się:
-
nazwę restauracji,
-
logo,
-
charakterystyczny sygnet lub element graficzny,
-
nazwę autorskich produktów (np. linia sosów, słodycze, catering),
-
czasem hasło reklamowe, jeśli ma zdolność odróżniającą.
Przy czym najważniejsze jest to, czy oznaczenie faktycznie odróżnia Twoją markę, czy jest zbyt ogólne, opisowe albo popularne w branży.
Przypadek restauracji Greco – na czym polega ryzyko?
Nazwa „Greco” kojarzy się z Grecją i kuchnią grecką, więc z marketingowego punktu widzenia brzmi sensownie. Z prawnego – pojawia się kilka potencjalnych problemów, które często występują właśnie w gastronomii.
1) Podobieństwo do istniejących oznaczeń
W branży gastronomicznej nazwy oparte o skojarzenia typu „Italia”, „Roma”, „Sushi…”, „Greek…”, „Greco” pojawiają się często. To zwiększa ryzyko, że:
-
ktoś już używa podobnej nazwy w tej samej lub zbliżonej kategorii usług,
-
istnieje zarejestrowany znak towarowy o podobnym brzmieniu,
-
ochrona obejmuje także usługi gastronomiczne, catering lub produkty spożywcze.
Efekt? Nawet jeśli działasz lokalnie, konflikt może wyjść poza miasto, bo znak towarowy działa w szerszym zakresie niż „rejon, w którym znają lokal”.
2) Skojarzenie z kuchnią narodową nie daje automatycznej wolności
To, że nazwa sugeruje styl kuchni, nie oznacza, że jest „niczyja”. Jeśli ktoś zbudował markę wcześniej i ją zarejestrował, może mieć narzędzia do blokowania podobnych nazw.
3) Konflikt może dotyczyć nie tylko nazwy, ale też logo i identyfikacji
Częsty scenariusz: właściciel uważa, że jest bezpieczny, bo „nazwa podobna, ale logo inne”. Tymczasem ocena podobieństwa obejmuje:
-
brzmienie,
-
wygląd,
-
skojarzenia,
-
rodzaj usług,
-
grupę odbiorców.
W gastronomii, gdzie klienci podejmują decyzję szybko (Google, mapa, Instagram), ryzyko konfuzji jest realne.
Jak sprawdzić, czy nazwa restauracji jest bezpieczna?
Zanim zainwestujesz w szyld, domenę i reklamę, warto zrobić dwa kroki:
Sprawdzenie „rynkowe”
-
Google (także grafika),
-
mapy i agregatory (opinie, katalogi),
-
social media i rejestry domen.
To wychwytuje oczywiste kolizje.
Sprawdzenie „prawne”
Tu wchodzi analiza podobieństwa do znaków towarowych oraz ocena, czy potencjalny konflikt dotyczy tej samej kategorii usług.
Właśnie na tym etapie wiele nazw, które marketingowo brzmią świetnie, okazuje się ryzykownych.
Co daje rejestracja znaku towarowego w gastronomii?
Rejestracja jest istotna zwłaszcza, gdy:
-
chcesz skalować biznes (kolejne lokalizacje, franczyza),
-
inwestujesz w reklamę i rozpoznawalność,
-
masz charakterystyczną nazwę i chcesz ją „zablokować” dla innych.
Korzyści praktyczne:
-
mocniejsza pozycja w sporze (łatwiej wykazać prawa),
-
możliwość żądania zaprzestania używania podobnej nazwy,
-
większa pewność przy inwestycjach i współpracach,
-
łatwiejsze porządkowanie marki w sieci.
W gastronomii znak towarowy często staje się fundamentem, gdy lokal przestaje być „jednym punktem na mapie”, a zaczyna być marką.
Co zrobić, gdy ktoś już działa pod podobną nazwą?
W sporach o nazwy restauracji liczy się chłodna analiza, a nie szybkie emocje. Najczęściej sensowna kolejność wygląda tak:
-
Ustalenie, kto był pierwszy (w używaniu i w rejestracji).
-
Ocena realnego ryzyka konfuzji (czy klienci mogą mylić marki).
-
Zabezpieczenie dowodów używania (daty, materiały, screeny, faktury).
-
Decyzja o strategii: rozmowa, wezwanie, zmiana brandingu, spór.
Na tym etapie wsparcie specjalisty bywa kluczowe, bo niewłaściwe pismo albo nerwowe ruchy potrafią pogorszyć sytuację. Jeżeli potrzebujesz oceny ryzyka i planu działania, może pomóc Prawnik Nowy Sącz.
Najczęstsze błędy restauracji w temacie znaków towarowych
-
wybór nazwy „modnej”, ale bardzo podobnej do innych,
-
inwestowanie w branding bez wcześniejszego sprawdzenia,
-
przekonanie, że „lokalność” chroni przed konfliktem,
-
brak spójności: inna nazwa w Google, inna na szyldzie, inna w socialach,
-
brak dokumentowania pierwszego użycia marki.
To wszystko powoduje, że w razie sporu restauracja traci czas i pieniądze – często w najgorszym możliwym momencie (sezon, otwarcie, kampania).
Podsumowanie
Przypadek restauracji Greco dobrze pokazuje, że w gastronomii nazwa to nie tylko marketing – to potencjalnie również przedmiot ochrony prawnej i źródło konfliktów. Najbezpieczniej jest myśleć o znaku towarowym zanim marka się rozpędzi, a nie wtedy, gdy pojawia się spór.